Rozdział Trzydziesty Pierwszy

Nowy rozdział. Pierwszy od bardzo długiego czasu.

Hermiona szarpała się i próbowała uciec, ale nie dała rady. Krzyczeć mogła, ale co z tego, skoro nikt jej nie słyszał? Śmierciożercy wynieśli ją już na błonia. Usłyszała krzyk Harry’ego. Spróbowała się odwrócić, ale więzy trzymały zbyt mocno. Nagle mężczyznę, który ją niósł, trafiło Zaklęcie Pełnego Porażenia Ciała. Padł na ziemię i wypuścił Hermionę. Liny oplatające dziewczynę opadły. Zaczęła biec, ale złapał ją drugi Śmierciożerca. W ręce dwie różdżki, a jedna z nich należała do Hermiony.

- JESTEŚ TCHÓRZEM! – ryknął Harry. Kiedy dziewczyna się odwróciła zobaczyła, jak Snape trafia chłopaka zaklęciem. Szarpnęła się i nagłym ruchem udało jej się wyrwać różdżkę z ręki zakapturzonej postaci. Śmierciożerca uniósł swoją, ale Hermiona była szybsza. Chybiła o włos, ale zmusiła przeciwnika do uniku.

- Crucio! - wrzasnął śmierciożerca. Hermiona poczuła jakby ból rozrywał ją od środka. Potem zrobiło się jej zimno na całym ciele. Nagle postać, która ją torturowała, oberwał zaklęciem prosto w głowę.

Dziewczyna leżała na ziemi i oddychała szybko. Wstała chwiejnie i obejrzała się. To Harry trafił śmierciożerce.

- Nic ci nie jest? – chłopak podbiegł do niej i wziął ją w ramiona. Śmierciożercy zniknęli w bramie.

- Nie. A tobie? Jakim zaklęciem cię trafił? Jesteś ranny? – dopytywała się zaniepokojona Hermiona.

- Wszystko w porządku. – Harry wyglądał na bardzo smutnego. W jego zielonych oczach widać było… łzy.

- Harry… co się stało na wieży?

- Harry! Hermiona! – Hagrid wybiegł zza swojej chaty. – Śmirciożercy nic wam nie zrobili? Harry gdzie ty pędzisz?!

Harry biegł w stronę Hogwartu. Hermiona odwróciła się i zobaczyła Mroczny Znak nad Wieżą Astronomiczną. Serce jej stanęło. Ktoś zginął. Ruszyła za Harry’m.

Pod wieżą zebrał się spory tłum. Wszyscy byli w szoku. Niektórzy szlochali. Hermiona dostrzegła zarys ciała pod murem. Ktoś przy nim klęczał. Harry. Nagle zamarła. Już wiedziała, kto leżał na trawie. Wiedziała, kto zginął. Zapiekły ją oczy. Nie, to niemożliwe. To nie może być prawda. Dumbledore, ten wielki, wspaniały i tak dobry Dumbledore leży martwy z rozkrzyżowanymi ramionami. Rozpłakała się na dobre.

Otrząsnęła się i przetarła oczy. Harry cierpiał bardziej. Dyrektor był mu bliższy niż komukolwiek. Teraz jej potrzebował. 

Hagrid próbował odciągnąć chłopaka od ciała Dumbledore’a. Harry nie chciał się ruszyć. Hermiona podeszła do niego i wzięła go delikatnie za rękę.

- Chodź, Harry – szepnęła. Nie opierał się. Jego twarz była mokra od łez. Zabrała go do skrzydła szpitalnego. Nie odzywał się ani razu.

Wesley’owie siedzieli przy łóżku po drugiej stronie sali. Fleur Delacour siedziała przy głowie chorego, więc Hermiona nie widziała kto tam leży.  Zaprowadziła Harry’ego bliżej. Na łóżku leżał Bill Weasley. Miał na całej twarzy zieloną maź. Na ich widok wszyscy się zerwali.

- Czy to… to prawda? – spytała pani Weasley. – Dumbledore… czy on…?

Nie mogła nic więcej wydusić. Hermiona kiwnęła głową i przetarła policzek, aby Harry nie widział, że płacze. Chłopak dalej trzymał ją za rękę i nic nie mówił.  Dziewczyna postanowiła, że żal i smutek zostawi na później. Może myśli… też lepiej zostawić… na później? Teraz trzeba przede wszystkim pomóc Harry’emu.

- Molly, Arturze!! – do sali weszła, a właściwie wbiegła, profesor McGonagall. – Słyszeliście…? Nie mogę uwierzyć… 

Nauczycielka opadła na wyczarowane przez panią Pomfrey krzesło.  

Nagle w sali pojawił się patronus w kształcie rysia. Z jego paszczy wydobył się głos Kingsley’a Shacklebolta.

Minister Magii przybył. Natychmiast proszona jest wicedyrektor razem z Potterem.

Profesor McGonagall wstała powoli.

- Słyszałeś, Potter? Idziemy.

Harry ruszył za nią. Przy drzwiach rzucił ostatnie spojrzenie Hermionie.

 

~ Hermi

6 Komentarze

  1. Opowiadania są super :D Każde kolejne jest lepsze od poprzedniego. Sam pomysł na bloga też jest cudowny. Będę wpadać tutaj częściej. Życzę ci dużo weny.
    Bardzo przepraszam Cię za spam, ale jeśli miałabyś ochotę wpaść do mnie to zapraszam:
    http://hogwart-naszymi-oczami.blogspot.com
    Mam nadzieję, że się spodoba :)
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.