Rozdział Czterdziesty Pierwszy

 Uznałam, że nie ma sensu opisywać wyprawy Hermiony, Harry’ego i Rona do Ministerstwa Magii. Wszystko wydarzyło się tak jak w oryginalnej książce. Teraz są już w namiocie, w lesie, Hermiona poskładała Rona i tak dalej i tak dalej. Miłego czytania.

Kiedy Hermiona wyszła z namiotu, oślepiło ją zachodzące słońce. Przeciągnęła się, usiadła przy wejściu i położyła różdżkę na kolanach. Rozejrzała się. W lesie robiło się coraz ciemniej. Przez drzewa prześwitywały ostatnie promienie słoneczne. Otworzyła książkę i starała się czytać w słabym świetle wyczarowanego płomienia.

Musiała tu siedzieć do końca swojej warty. Tak, warty. Każdy musiał odsiedzieć przed namiotem trzy godziny. Dzisiaj Hermiona była pierwsza. Była dwudziesta druga. Jeszcze jakiś czas tu posiedzi. Co chwilę rozglądała się czy dookoła nie widać niczego niepokojącego. Oczywiście, otoczyli teren zaklęciami maskującymi, ale lepiej jest mieć pewność.

Około pierwszej Ron ją zmienił. W tym stanie nie powinien był stawać na warcie, ale potrafi być bardzo uparty. Ziewnęła szeroko i poszła do prowizorycznej łazienki wziąć prysznic (wodę wyczarowała sama) i przebrać się w długą, za dużą koszulkę, w której spała. Wsunęła się pod kołdrę na swojej pryczy, ale nie mogła zasnąć. Wreszcie ułożyła się jak najbliżej ściany i zamknęła oczy. Nagle poczuła rękę obejmującą ją w talii. Odwróciła się i znalazła się dwa centymetry od twarzy Harry’ego.

- C-co ty robisz?

- Ja? Nic, chciałem cię tylko przytulić.

Uśmiechnęła się.

- Skoro tak.

Wtuliła się w jego klatkę piersiową, a on zanurzył twarz w jej włosach. Po chwili ich wargi się odnalazły. Ich usta były stworzone aby być razem. Ich ramiona istniały po to, by być blisko, a oczy, żeby mogli się w nich zatracić, jakby jutra już nie było.

Pociągnęła go na siebie i zarzuciła mu ramiona na szyję. Delikatnie wsunął dłonie pod jej bluzkę i gładził ją po brzuchu i plecach. Ale ona chciała więcej. Pragnęła być blisko niego. Pragnęła by ta chwila się nie kończyła…

- Ekhem, Ekhem.

Oderwali się od siebie i spojrzeli w stronę wejścia do namiotu, gdzie stał Ron.

- Harry, chciałem cię tylko poinformować, że teraz twoja kolej.

Co? Tak szybko? Niemożliwe, że minęły trzy godziny. Ron coś kręci. Ale dlaczego, dlaczego na Boga, on musiał wejść właśnie teraz?! Gdyby już nie był ranny…

Harry zaśmiał się cicho w jej usta, po czym wstał i wyszedł z namiotu próbując się nie dusić. Ron odprowadził go wzrokiem i rzucił się na swoją pryczę. Hermiona, również pękając ze śmiechu, schowała twarz w poduszkę. Z czego właściwie się tak chichra? Nie wiedziała, ale nie mogła przestać.

Następnego dnia starała się porozmawiać z Harry’m, ale jakimś dziwnym trafem, zawsze w tej chwili zjawiał się Ron. W końcu nie wytrzymała. Kiedy razem z Potterem zbierała drewno i zobaczyła zbliżającą się rudą czuprynę, warknęła:

- On się bawi w przyzwoitkę czy o co chodzi?

Harry roześmiał się.

- Czasami mam ochotę urwać mu głowę, więc lepiej niech nosi porządne ochraniacze.

Nieświadomy zabójczych zamiarów Ron swobodnie przyglądał się ich pracy.

- No cześć. Co robicie?

- Nie widać? Zostawiłeś namiot i wszystkie rzeczy? – mruknął Harry, zerkając na niego z pode łba.

- No tak. Przecież to niedaleko. Chciałem wam pomóc.

Chcąc, nie chcąc cała trójka skończyła pracę w milczeniu i wrócili do prowizorycznego obozowiska. Hermiona przeszukała szafki w poszukiwaniu czegoś na kolację. Jeśli pokombinuje, to może uda jej się zrobić naleśniki. Poszła poszukać jagód i jeżyn, zanim się ściemni.

Nagle usłyszała hałas. Ruszyła w tamtym kierunku. Stanęła tak daleko, jak jej na to pozwalała bariera zaklęć i nasłuchiwała. Zamarła. Zza drzew wyszło trzech szmalcowników. Jeden z nich niósł jakąś pobitą dziewczynę na rękach. Była nieprzytomna. Jeden z nich, kiedy koło niej przechodził, zatrzymał się.

- Co jest, Scabior?

Szmalcownik cofnął się stanął naprzeciwko Hermiony. Dziewczyna wstrzymała oddech. Wiedziała, że jej nie widzi, ani nie słyszy, ale bała się cofnąć.

- Czuję zapach. – mruknął Scabior. Wpatrywał się w przestrzeń, gdzieś ponad jej ramieniem.

- Rusz dupę. Nie mamy całej nocy.

Scabior jeszcze chwilę spoglądał w jej stronę, ale potem odszedł z resztą szmalcowników. Hermiona nabrała powietrza. Podskoczyła, kiedy obok niej stanął Harry.

- Twoje zaklęcia jednak działają.

Spojrzała na niego i uśmiechnęła się.

- A co, wątpiłeś?

- Skąd. Jakbym śmiał.

Hermiona westchnęła.

- Ale wyczuł moje perfumy.

- Nie zrozum mnie źle, bardzo lubię twoje perfumy, ale może następnym razem ich nie używaj. – powiedział Harry, kiedy wracali do namiotu. Roześmiała się. Ron czekał na nich przy wejściu z ponurą miną.

56bd57874863c7d65c0120eb5d42dcb2

 

Ech, to by było jak na razie na tyle. To cześć, moi kochani czytelnicy. Do następnego wpisu! Chyba…
Hermi

20 Komentarze

  1. No dobra, wchodzę do akcji xD
    Przeczytałam całego bloga w ten jeden dzień jak szalona. Głowa mnie boli już od tych pikseli, ale warto było bo twoja opowiedziana historia wprowadziła w tą deszczową Niedzielę odrobinę Słońca i tak, wraz z jego podróżą po niebie, moje myśli coraz bardziej skupiały się wokół tego bloga…
    To zacznę może od samego pisania. Jako, że jestem świeżo po przeczytaniu całości muszę cię pochwalić za progres jaki uczyniłaś, bo to widać. Piszesz przejrzyście, z każdym rozdziałem coraz lepiej opisując również akcję. Błędów dostrzegam też coraz mniej, ale umówmy się, kto ich nie popełnia? ;)
    Na początku miałam nadzieję na większe BUM! jeśli chodzi o przebicie Mionki zatrutą strzałą (chodzi tu o to, że Harry tak nagle znalazł to antidotum…) Nie zrozum mnie źle, każdy początkujący, bez wyjątku robi takie same błędy, a najważniejsze, że teraz jest cudownie i nie mogę się nasycić <3 Naprawdę, wielka szkoda, że tak mało osób pisze o Harmione, a przecież to taka oczywista i cudowna para (co Rowling przyznała niestety już po fakcie dokonanym) :3
    Mam wielką nadzieję, że teraz, gdy w końcu udało mi się nadrobić twoje przesiąknięte cudownością opowiadanie, nie przestanie pisać, bo ja nadal nie mam dość i chcę więcej, mimo tak późnej godziny (yyy… 00:16 xD )
    Dobra, to jak na razie tyle i pamiętaj żeby się nie poddawać! :)
    Uściski i worki pełne weny!
    Karka

    • Na takie komentarze właśnie liczyłam :D Bardzo dziękuję. Masz rację, każdy popełnia błędy, a szczerze powiedziawszy wstydzę się tego bloga xD. Jest tak beznadziejnie napisany >.<
      Co do wątku ze strzałą: miałam potem wprowadzić odniesienie do tego. Po Bitwie o Hogwart opowiadanie wciąż miało trwać, ale rozmyśliłam się. Pomyślałam, że będzie zbyt naciągane.
      Chyba już nie wznowię tego bloga. Nie można się trzymać starych śmieci całe życie, trzeba iść do przodu.
      Skoro tak spodobała Ci się moja twórczość, zapraszam na Wattpada :D Co prawda nie ma tam nic o Potterze, ale jest kilka pomysłów. Mam też wiele zaczętych, ale nieskończonych opowiadań. Potrzebuję zaczerpnąć opinii obcej osoby jak wszystko wygląda z boku, więc jeżeli jesteś zainteresowana, oto moje GG: 51022286.
      Pozdrawiam. Szczęśliwego nowego roku!
      Hermi

  2. Rozdział cudny. Masz talent. Podoba mi się to, że nie odchodzisz zbyt daleko od książki, czyli nie stawiasz świata Harry’ego Pottera na głowie. Rozdziały są przemyślane i bardzo lekkie w czytaniu, są bardzo dobre na odpoczynek. Na koniec chce dodać, że naprawdę podobają m się twoje wpisy. No więc czekam na nekst. Życzę weny i szczęśliwego nowego roku 2016!!

  3. Przeczytałem i jestem pod ogromnym wrażeniem… Nie wiem od czego zacząć. Może od przyznania, że bardzo rzadko pozostawiam swoje komentarze gdziekolwiek, a jeszcze sporadyczniej ich treść bywa pochlebcza.
    Wiem, ze strony autora to straszliwa wada, ale przeważnie po prostu teksty, na które trafiam są utartą kopią kopii, która jest kopią kopii kopii… i szkoda poświęcać czas na opinie. Tutaj natomiast wszystko wydaje się idealnie wyważone: poczucie humoru, lekkość pióra, stosunek dialogów do opisów… Dawno niczego nie czytało mi się równie gładko i przyjemnie. I największa zaleta: autentyczność. Twoi bohaterowie są niczym żywcem przeniesieni z kart oryginalnej historii do nietuzinkowej fabuły zrodzonej w niebanalnej wyobraźni autorki. Chylę czoła i na pewno tu powrócę po więcej!

    • Dziękuję za tak miły, pozytywny komentarz. Nie spodziewałam się, że komuś może tak bardzo spodobać moje opowiadanie. ^^

  4. Ona czytała i czytała tego bloga „Ale ona chciała więcej. Pragnęła go czytać cały czas. Pragnęła by ten blog się nie kończył…” XD

  5. #Chamska_Reklama !
    Zapraszam na mojego bloga, o Harrym i Hermionie.
    Piszę coś pierwszy raz, więc wytykajcie mi błędy :) Postaram się poprawić.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.